Katarzyna Więcławska

 

Przybysz - Skandalista

 

 

Uczciłem Kapłana Czystej sztuki, który mimo, że porywał rzesze całe, pozostał zawsze Wielkim Samotnikiem, po dziś dzień na opak często rozumianym, szybującym po niezmierzonych przestworzach Duszy. (…) hołd złożony pamięci Stanisława Przybyszewskiego był także pokłonem, oddanym Cieniom tych wszystkich, którzy z jednego płynąc strumienia, zaprzęgli się na przełomie ubiegłego i bieżącego stulecia z Jego Orędownictwa do rydwanu Wielkiej Sztuki.

Uczciłem Pisarza Artystę Rewolucjonistę z Ducha, który przyszedł jako Objawienie i stał się hasłem i zawołaniem w czasach burzy i naporu, kiedyśmy to szukając «nowych dreszczów» z drżeniem brali do rąk każdy numer «Życia», będącego wówczas rewelacją dla nas i wywołującego fizyczne

i psychiczne «wypieki»”1.

 

 

Są pisarze, których znaczenie polega na wielkości napisanych przez nich dzieł. Ale są też tacy, których twórczość była fenomenem charakterystycznym dla określonej epoki i uległa z czasem zapomnieniu, chociaż nazwisko tych twórców pozostało w pamięci jako znak orientacyjny, bądź też symbol w nie kończącym się przepływie zjawisk kulturowych. Znaczenie tych pisarzy polegało na inicjacji nowych prądów i idei, na zapoczątkowaniu nowych kierunków. Działali nie tylko słowem pisanym lecz także osobowością, atmosferą, jaką wokół siebie wytwarzali. Takim pisarzem był Stanisław Przybyszewski.

 

Był zaczynem nowych idei, był czynnikiem intelektualnych fermentów, jest także przykładem legendy literackiej przełomu wieków.

 

Historia literatury zdążyła już poznać nieoczekiwane i nie dające się przewidzieć odrodzenia twórców. Nikt nie jest w stanie ostatecznie powiedzieć, czy i dla Stanisława Przybyszewskiego i jego legendy nie przyjdzie kiedyś „godzina prawdziwego renesansu”.

Legenda Przybyszewskiego – dlaczego powstała, o czym mówiła, co przesądziło o jej żywotności, a przede wszystkim społecznej atrakcyjności, jaki wpływ na jej ciągłość miało otaczające artystę środowisko, jaki wpływ miał na jej ciągłość sam pisarz, kogo z niego uczyniła w oczach odbiorców i czy nadal jest Przybyszewski postrzegany przez jej pryzmat?

 

Stanisław Przybyszewski wyraźnie zaznaczył, i to na stałe, swoją obecność w życiu literackim nie tylko Berlina końca XIX wieku, ale także Krakowa początku wieku XX, o czym świadczą liczne przywołania jego postaci w wielu tekstach pamiętnikarskich. Do literatury niemieckiej i życia duchowego Młodego Berlina wniósł nieznane Niemcom przeżycia i wartości. Dla pewnego kręgu pisarzy niemieckich był prawdziwym objawieniem. Być może „der geniale Pole” nie był twórcą najwybitniejszym, na pewno jednak w literaturze niemieckiej schyłku wieku XIX był zjawiskiem wyjątkowym.

Nie jest prawdą, iż był nic nie znaczącym epizodem w literaturze niemieckiego fin de siècle’u, jak w Polsce dość powszechnie sądzono, i nadal często się sądzi. Twórczość „der geniale Pole” stanowiła ważny element w procesie rozwojowym niemieckiej literatury. Była istotnym komponentem modernistycznej formacji kulturowej.

Bez wątpienia był też Przybyszewski postacią kontrowersyjną. Jego legendę zawierającą w znacznej mierze fakty przekazane za pomocą „zrekonstruowanej plotki towarzyskiej”, stworzyło środowisko literackie i do literackiego podobne. Były to spostrzeżenia, komentarze wypowiadane ustnie i opinie, których znaczna część zachowała się jedynie we wspomnieniach. Były to świadectwa przyjaciół pisarza, na podstawie których starano się prześledzić nie tylko koleje niespokojnego życia młodego Przybyszewskiego, ale także autokreacje, prowokacje i inscenizowane ekscesy, które niełatwo można było odróżnić od spontanicznych czy też naturalnych zachowań. Legendę tę stworzył również sam pisarz. Miała ona swoje apogeum jeszcze za życia Przybyszewskiego, z czasem jej siła zaczęła słabnąć, a jego postać przestała wywoływać tak silne emocje, jak z okresu przełomu wieków.

Dla ludzi, którzy spotkali go na swojej drodze, którzy się z nim przyjaźnili, pozostał na zawsze „Faustem i człowiekiem o gołębim sercu”. Natomiast dla wielu, którzy tylko o nim słyszeli z opowiadań innych, pozostał zapomnianym epizodem, o którym „kiedyś było głośno”.

W przypadku autora „Z psychologii jednostki twórczej” została zniekształcona płaszczyzna kontaktu i punkt widzenia. To, co powinno być w gruncie rzeczy jedynie środkiem pomagającym w gruntowniejszej analizie i egzemplifikacji twórczości pisarza, znajomości jego biografii oraz okoliczności życia, dodatkowo „zniekształcone” poprzez narastającą wokół artysty legendę, wysunęło się na plan pierwszy. Natomiast to, co powinno być najważniejsze, jego pisarski dorobek, zostało zapomniane i zepchnięte w otchłań niebytu i praktycznie wyłączone z czynnego uczestnictwa w obiegu literackim. Takie działania sprawiły, iż Stanisław Przybyszewski stał się dla wielu jedynie stereotypem „zbuntowanego i upadłego Lucyfera, którego rewelatorskie inicjacje okazały się mistyfikacją, dzieło pisarskie efemerycznym ewenementem jednego sezonu, a on sam uwikłany w sieć drastycznych komplikacji biograficznych, zdaje się stanowić przestrogę przed życiem bez busoli i bez kierunku”2.

           Ziemowit Redecki pisał, iż „wystarczy, by zjawił się kolejny idol, w którym nieporadni krytycy i ćwierćinteligencka rzesza dostrzegą nosiciela jakiejś nowej wszechogarniającej prawdy lub przedstawiciela jakiegoś zupełnie nowego pokolenia, a dotychczasowy przedmiot uwielbienia przestaje być modny, spadnie w otchłań niepamięci. O bohaterze legendy nikt nie wspomni, pozbawi

się go nawet chętnie dziś używanego epitetu «poeta przeklęty»”3.

 

Czy z takim stanem rzeczy mamy do czynienia w przypadku Przybyszewskiego?

          Stanisław Przybyszewski zanim tryumfalnie wjechał do Krakowa otoczony był legendą, która wciąż jeszcze miała narastać. Wiedział, jak wzniecać spory, jak znaleźć się w ogniu fascynacji i zgorszenia, jak hipnotyzować rzesze młodych artystów, spragnionych maga swoich czasów, który mógłby przywodzić cyganerii, być jej szatańskim mistrzem. Bez niego Młoda Polska byłaby mniej barwna – i niewielu z Was o tym wie – choć zawsze na dnie podziwu dla Smutnego Szatana pojawiać się musiały wątpliwości, czy piekło ludzi, których przywiódł do samobójstwa, łańcuch krzywd i niegojących się ran z premedytacją zadawanych bliskim – to dobra cena za barwy artystycznego pejzażu epoki?


Skandal życia

           Zdarzyło się, że jednemu z najgłośniejszych kapłanów literackiej kaplicy umarła przyjaciółka, dobra, serdeczna dziewczyna, i to w sposób dość podejrzany, do której wtrąciła się nawet policja śledcza. Kilka dni po jej zgonie obwieścił dekadent w gminie wyznawców swoich, że pragnąc usłyszeć szelest śmierci, skąpać się w mistycznej rozkoszy satanizmu i czuć trupie tchnienie własnej ofiary, spędził wraz z żoną swoją noc całą w mieszkaniu zmarłej. – Co za noc, co za noc! – powtarzał – oszaleć można. – Dwa dni później jednak dowiedziano się o bliższych szczegółach tej szatańskiej uczty. Oto mieszkanie dekadenta było od Bóg wie ilu miesięcy nie zapłacone, gospodarz zarządził eksmisję, więc biedak nie mogąc znaleźć na razie innego przytułku, upił się z rozpaczy za cudze pieniądze, a potem półprzytomny udał się z konieczności do pustego mieszkania zmarłej przyjaciółki i tam przenocował, śpiąc twardo jak kamień.

Skandal twórczości

            Przybyszewski był człowiekiem oryginalnym, o nieprzeciętnych talentach, jednym z nielicznych Polaków, któremu środowisko artystycznych Niemiec dało miano geniusza. Wytwarzał wokół siebie magnetyczne pole przyciągania, fascynacji, entuzjazmu i negacji. Na innych działał jego urok osobisty, magia zniewalającej wymowy, którą zdobywał nie tylko wszystkie kobiety, lecz również co wrażliwszych przedstawicieli ówczesnego środowiska artystycznego. Do tego wszystkiego dorzucił swoje wczesne utwory, chyba najlepsze ze wszystkiego, co kiedykolwiek stworzył, utwory poświęcone charakterystyce psychologii jednostki twórczej i apoteozie sztuki, napisane w większości po niemiecku, tym dziwnym i niezrozumiałym dla wielu językiem. Raz Chrystus, anioł o ogromnym sercu, raz szatan. Zarzucano mu wiele, jak wspominałam już na początku: aspołeczny stosunek do życia, niemoralność, skandaliczny tryb życia, absolutną negację moralnej i społecznej odpowiedzialności (gruntem do tego były przede wszystkim liczne romanse Przybyszewskiego i nie unormowane życie osobiste). A dalej: chorobliwy erotyzm, bluźniercze „Na początku była chuć”, „nagą duszę” oraz przysłowiowe „sztuka dla sztuki”.

Ale czy wszystkie te oskarżenia były podstawne?

Skandal towarzyski

            Był mistrzem w czynieniu z siebie interesującym, nie będąc takim. We wszystkich dziedzinach był trochę dyletantem. Nie tylko w literaturze, ale też w muzyce, a nawet w polityce. W swoich zachowaniu miał coś z Chrystusa i szarlatana, był ciągle otoczony glorią męczeństwa i tajemnych prześladowań. Potrafił genialnie szaleć na fortepianie, nie troszcząc się o rytm i harmonię. Wśród niemuzykalnych ludzi mógł uchodzić nawet za muzycznego geniusza – na wpół wykształceni entuzjaści i ambitne literackie damy mogły go okrzyczeć Nowym Mesjaszem Literatury. W kręgach politycznych mógł natomiast być uważany za męczennika swego patriotyzmu. Był więc wzorem modnego pisarza.

          Stanisław Przybyszewski - jaki był, kim był, z kogo i dla kogo się narodził, jaka przedstawiała się krocząca z nim legenda, dlaczego powstała, o czym mówiła, co przesądziło o jej żywotności, a przede wszystkim społecznej atrakcyjności, jaki wpływ na jej ciągłość miało otaczające artystę środowisko, jaki wpływ na jej ciągłość miał sam pisarz, kogo z niego uczyniła w oczach odbiorców, kogo z niego uczyniła w jego własnych oczach i czy nadal jest Przybyszewski postrzegany przez jej pryzmat?

Na te pytania i wiele innych znajdą Państwo odpowiedź w mojej książce. Zachęcam do czytania.

Katarzyna Więcławska Przybysz - Skandalista. Legenda Stanisława Przybyszewskiego w okresie berlińskim. Warszawa 2015

 

1 J. Geszwind, „Kłamstwo Przybyszewskiego i kłamstwa o Przybyszewskim”,

Lwów 1929, s. 5.

2 A. Hutnikiewicz, „Stanisław Przybyszewski. Legenda i rzeczywistość”,

op. cit., s. 42.

3 Z. Fedecki, „Moda na Stachurę”, ,,Twórczość'' 1984 nr 8, s. 135.

 

Antykwariat - tania książka
Thomas H. Barczyk

Schreiben Sie uns Ihre Meinung!

Wir haben ein offenes Ohr

für Anregungen, Lob und natürlich auch Kritik.

Schreiben Sie uns, was Ihnen an Kulturmagazin Zarys gefällt und was wir in Zukunft noch besser machen können.


Napisz do nas i podziel się z nami swoją opinią o naszym piśmie.

Druckversion Druckversion | Sitemap
© Magazyn Kulturalny Zarys - Kulturmagazin Zarys