Marta Brzezińska

Mur berliński

Między granicą terytorialną a symboliczną.

Czym jest mur berliński w chwili budowy? Granicą terytorium? Obiektem architektonicznym? Zaistniał przecież w przestrzeni miejskiej jako budowla o określonym przeznaczeniu. Przywołując koncepcje Aleksandra Wallisa, można stwierdzić, że architektura wyznaczałaby relację między społecznością a przestrzenią, byłaby funkcją przestrzeni poddanej ludzkiej aktywności1. Pojawiając się w sercu miasta, mur berliński zaznaczył swoją obecność w przestrzeni urbanistycznej i zakomunikował swoją rolę, organizując życie społeczne, pełniąc funkcje przynależne architekturze, takie jak funkcja ochronna, światopoglądowa, ekonomiczna, a nade wszystko ideologiczna, którą Wallis definiuje jako tę, która „kształtuje wyobrażenia o takich pojęciach, jak moc, trwałość, masa, forma, ciągłość, spokój, napięcie, dynamika, wzniosłość, harmonia, dostojność, kontrasty, racjonalność oraz irracjonalność, jak i o wielu innych”2. Miejskie terytorium podzielone szczególną granicą rozpoczęło nowy etap swojej urbanistycznej historii.

Mur berliński podzielił miasto, lecz przecież granica między dwoma państwami niemieckimi istniała też poza miastem, a nawet wychodziła poza wymiar europejskiego terytorium. Szlakiem między dwoma systemami politycznymi, między granicami państw od Bałtyku po Adriatyk – pomiędzy dawnym Wschodem i Zachodem – podróżował fotograf Brian Rose, realizując fotograficzny portret granicy1, którą nazwano żelazną kurtyną. Ciekawie na tym tle przedstawia się system fortyfikacji – w tym betonowy wysoki mur – wybudowany dość niedawno przecież (decyzja o budowie zapory zapadła w 2002 roku) na terenie Palestyny. Mur oddzielający żydowskie osiedla od terenów Autonomii Palestyńskiej, zwany murem bezpieczeństwa2, chronić ma w zamierzeniu terytorium izraelskie systemem najnowocześniejszych umocnień (to nie tylko betonowa wysoka przegroda, lecz także zasieki z drutu kolczastego, kamery, trasy patrolowe, rowy…). Mur dzieli terytorium, jest barierą, która symbolizuje brak porozumienia.

Granicy dzielącej Berlin już nie ma, ale wciąż mówi się i pisze o syndromie „muru w głowie” (Mauer im Kopf), który nadal dzieli Niemców. To on często określa status byłej NRD i jej mieszkańców: wykluczonych, napiętnowanych i rozczarowanych. Bariera mentalna, z której nie można się wyzwolić, zatrzymuje czas, metaforycznie uśmierca.

W każdym wypadku masz do czynienia z ludźmi, ludzie chcą w życiu odnieść sukces, jedyną różnicą jest to, jak będą do tego dążyć. W NRD taką drogą było członkostwo w partii lub współpraca ze Stasi. A na Zachodzie teraz znajdziesz podobne drogi do sukcesu, wiesz? […] Oczywiście, moje życie się zmieniło, lecz jednocześnie nie zmieniło się wcale. Całe te materialne dobra… To znaczy, nie mogę powiedzieć, mam piękny dom, piękne rzeczy, te wszystkie piękne przedmioty, i patrz – nie mógłbym żadnej z tych rzeczy mieć w NRD. Mój sprzęt audio i te tysiąc płyt, rozumiesz? […] Kupuję dziś więcej, znacznie więcej rzeczy, które przedtem były niedostępne, ale poziom mojej satysfakcji pozostał niezmieniony. Jest taki sam jak przed przełomem. […] Jest dokładnie taki sam3.

          Granica niewidoczna, niewytyczona może rozdzielać, granica terytorialna może stać się łącznikiem – mostem. To nieco „ukryty” aspekt graniczności, swego rodzaju rewers podzielenia i paradoks4, towarzyszący również murowi berlińskiemu, jego wizualnej egzystencji.

Moment zakreślenia granicy staje się jednocześnie momentem określenia przynależności – ten gest zakreślenia obszaru, własności, władzy i odrębności, gdyby podążyć za tropem Jeana Jacques’a Rousseau z Rozprawy o pochodzeniu i podstawach nierówności między ludźmi5, konstytuuje kulturę i człowieka. Ów początek wychodzący od istoty ludzkiej kondycji prowadzi w stronę pojęcia granicy rozumianej w najszerszym z możliwych sensów – granic poznania i możliwości, granic między dobrem a złem, granic wolności, by zaraz powrócić do perspektywy fizycznej, do skali mikroświata codzienności i uwięzienia w języku oraz narzucanych przezeń kategoryzacji.

Każde z pojęć otwiera nowe pola znaczeniowe, tak jak wolność, która, pojmowana w kontekstach struktur społecznych, realizuje się jako wolność wyboru oraz która dochodzi do głosu w negocjacji między cielesnością i kulturowym kostiumem a wewnętrzną świadomością ducha. Jednocześnie ten fundamentalny gest, na który zwraca uwagę Rousseau, wskazując na koncepcję stanu natury, przypomina o nieuchronnej konieczności używania systemu kategorii i koncepcji teoretycznych wobec świata, ujmowania go w ramy. Granice pojęć i kategorii wyznaczają schematy myślenia oraz skazują na nieuchronny przymus wychodzenia poza obrane tory myślenia.

Rozważania o graniczności dotykają tradycji europejskiej kultury w jej obsesji dyscyplinowania, która ujarzmiła i pokonała kategorialny chaos szaleństwa, choroby i śmierci oraz legła u podstaw współczesnych społeczeństw. Pierwotna świadomość cielesnej odrębności i odrzucenie obcych na rzecz swoich pobrzmiewa we współczesnych formach życia społecznego, w kostiumie nowoczesnych złożoności, przykrywającym stare nawyki. Zakreślenie patykiem terytorium, wzniesienie muru jest początkiem dawnej, ale i nowej opowieści.

Mur berliński był granicą terytorialną, fizyczną. Podobnie jak granica ustanowiona między NRD a RFN miała charakter wyznaczany przez geografię polityczną: była linearna jako granica państwa właśnie, która wyznaczała „zasięg przestrzenny państw, a zatem i zasięg ich suwerenności”6. Wytyczenie linii granicznej ma w sobie coś z pierwotnego gestu, jest w nim coś stwarzającego i powołującego do życia. Ten gest narysowania linii granicznej w 1961 roku w Berlinie wykonał Hagen Koch, który wydarzenie po latach wspomina tak:

To był zwykły letni dzień. Kiedy dotarliśmy do miejsca, gdzie postawiono Checkpoint Charlie, po zachodniej stronie zebrał się tłum demonstrantów. Krzyczeli na nas. Lewą nogą stanąłem na Zachodzie, prawą na Wschodzie, i pociągnąłem białą linię w poprzek ulicy. Skupiłem się na linii – żeby była równa – a nie na tym, co się działo dookoła. Myślałem sobie, że ci wrzeszczący ludzie na Zachodzie to wrogowie i kombinatorzy7.

    Granica między NRD a RFN posiadała swoje charakterystyczne atrybuty, takie jak syreny alarmowe, reflektory czy też właśnie – drut kolczasty, który stanie się znamiennym elementem w przypadku muru berlińskiego. Ten techniczny szczegół, choć z biegiem lat – co nade wszystko widoczne było w Berlinie – zastępowany innym sposobami odstraszającymi śmiałków od próby przejścia na drugą stronę, stanowił czytelny znak uwięzienia i odseparowania o negatywnych konotacjach. Rozdzielenie widoczne jest właśnie paradoksalnie nie tylko w Berlinie, ale także w małych miejscowościach leżących przy lub na granicy – na końcu świata8 – jak w Mödlareuth, wiosce zwanej „Małym Berlinem”. W 1966 roku etapy grodzenia granicy zakończył prawie trzyipółmetrowy betonowy mur, który dosłownie podzielił wieś i jej pięćdziesięciu mieszkańców. Mur był niemal wierną kopią tego dużego, berlińskiego: też posiadał wieżyczkę strażniczą i reflektory, lecz – w odróżnieniu od muru berlińskiego – nie miał przejścia granicznego. Nie można było granicy przekroczyć, obowiązywały też bardzo surowe procedury, na przykład zakaz podejmowania komunikacji między oddzielonymi stronami, nawet jeśli chodziło tylko o pomachanie ręką do krewnych po drugiej stronie; fizycznej przeszkodzie towarzyszyły restrykcyjne regulacje natury prawnej9.

Sam system przejść granicznych umożliwiał przekraczanie linii granicznej zarówno w ramach granicy muru berlińskiego, jak i poza Berlinem, jednak ruch odbywał się pod dużą kontrolą. Doświadczenie granicy, które zostaje oddane za sprawą filmowego imaginarium, związane jest z próbami jej przekroczenia – lecz tymi nielegalnymi – z ucieczkami z NRD, które pociągały za sobą ryzyko utraty życia. Ikonograficznie granica na stałe zostaje złączona z niebezpieczeństwem i strachem poprzez używanie rozmaitych środków podkreślających dramatyczność podziału. Bariera, która miała w zamierzeniu chronić, stawała się pułapką. Postrzeganiu granicy jako materialnego, administracyjnie i prawnie wyznaczonego podziału towarzyszy rozumienie metaforyczne granicy jako niematerialnego bytu, linii granicznej obecnej w wymiarze symbolicznym.

Te dwa rozumienia granicy wewnątrzniemieckiej pojawiają się już w chwili jej inauguracji – to podział terytorialny, a jednocześnie wyobrażony, to rozdział między strefami politycznych wpływów, systemów i sposobów życia społecznego, podział świata na Wschód i Zachód. Rozumienie granicy w sposób symboliczny widoczne jest bardzo wyraźnie w chwili jej zniesienia. Zniknięcie granicy uruchamia też proces tworzenia nowych podziałów, nowego różnicowania, wytyczenia nowego porządku terytorialnego, prawnego, powoduje narodziny nowych sieci podziałów, zniuansowanych, ponowoczesnych, (wirtualnych) również w rozumieniu przemian kultury.

Zburzenie muru berlińskiego w wyniku rewolucyjnego buntu dodaje dynamiki procesowi symbolizacji granicy. Nie występuje ona już jako pewien fakt kulturowy, byt prawny i fizyczna segmentacja terytorium, to już nie tylko więzienie i potężna, opresyjna bariera, lecz również – generator siły wspólnoty, znak wspólnego doświadczenia i walki, symbol wyzwolenia się i nowego początku, ów symboliczny łącznik.

Znak wymiaru terytorium zostaje zastąpiony wyobrażeniem, które jest dominujące i kieruje w stronę różnych odczytań. Przechodzenie przez granicę, poddanie się systemowi zasad i reguł obowiązujących przekraczającego przywodzi na myśl koncepcję liminalności (marginalizacji), znaną z prac Arnolda van Gennepa i Victora Turnera. Turner przejmuje termin z opisu obrzędów przejścia (rites de passage), które związane są ze zmianą statusu, społecznej tożsamości; wśród trzech wyróżnionych faz liminalność jest fazą środkową, pośrednią w trójfazowym procesie: wyłączenie – (liminalność) marginalizacja – ponowne włączenie1.

Granica z systemem wieżyczek obserwacyjnych, przejść granicznych była niewiadomą, samo przebywanie w pobliżu narażało na śmierć. Obowiązujące tu reguły ulegają zawieszeniu, przekraczający granicę traci poświadczenie swojej tożsamości, wolność przemieszczania się i w pewnym sensie nawet zdolność komunikowania się (konieczność oczekiwania na paszport – brak paszportu uniemożliwiał poświadczenie tożsamości, do czego dochodziła nieznajomość miejscowego języka biurokracji, czynności kontroli i rewizja). Przejście przez granicę było niczym zejście do podziemi, pozbawiało łączności z grupą i po przejściu (rytuale przejścia) dawało możliwość ponownego włączenia do grupy.

Ustanowienie granicy, symbolicznie opowiadające o systemie państwowym opartym na nadzorze, który karze i rozdziela (odbiera dzieci, rozłącza bliskich) oraz jest doświadczeniem traumatycznym – powraca za pośrednictwem różnych motywów i formuł, wyrażanych w plastyce, literaturze, filmie i fotografii. Mur berliński symbolicznie upadł w 1989 roku, granicę między NRD a RFN zniesiono w 1990 roku. Upływ czasu ujawniają coraz gęstsze zarośla i trawa, które porastają dawny szlak granicy. W Berlinie nie ma muru, ale został ślad, szlak muru utrwalony w nawierzchni ulic.

 

 

 

Marta Brzezińska, Spektakl-granica-ekran. Mur berliński w filmie niemieckim, Oficyna Wydawnicza Atut, Wrocław 2014.

 

 

 

     1. A. Wallis, Socjologia przestrzeni, wybór i opr. E. Grabska-Wallis, M. Ofierska, posłowie J. Ziółkowski, Warszawa 1990.

     2. Tamże, s. 216–217.

     3. Zob. B. Rose, The lost border. The landscape of the Iron Curtain, Princeton 2004. Projekt i fotografie dostępne są także na: http://www.brianrose.com/lostborder.htm (data dostępu: 05.08.2013).

     4. Bariera bezpieczeństwa, zob. stronę izraelskiego Ministerstwa Obrony: http://www.seamzone.mod.gov.il/Pages/ENG/default.htm (data dostępu: 26.08.2013).

     5. Bernd Wedel, obywatel byłej NRD opowiada o sobie Davidowi W. Robinsonowi, autorowi książki-zbioru monologów, cyt. za: D.W. Robinson, Under construction. Nine East German lives, Jefferson 2004, s. 110, 114.

     6. Na temat granicy i bariery w kontekście filmowym ciekawie pisze Ewa Mazierska w monografii twórczości Jamesa Ivory’ego. Granica jest mniej kategoryczna niż bariera; granica otwarta, według autorki, będąc kresem, jest również początkiem, zob. taż, Człowiek wobec kultury. James Ivory i jego filmy, Warszawa 1999.

     7. Zob. J.J. Rousseau, Rozprawa o pochodzeniu i podstawach nierówności między ludźmi, w: tenże, Trzy rozprawy z filozofii społecznej, przekład opracował, słowem wstępnym i przypisami opatrzył H. Elzenberg, Warszawa 1956.

     8. R. Matykowski, Granice i pogranicza regionów w badaniach geograficznych i nauk pokrewnych. Refleksje teoretyczne, w: Granica symboliczna i jej pogranicza w czasach najnowszych, red. J. Schmidt, R. Matykowski, Poznań 2007, s. 133.

     9. A. Funder, Stasiland, przeł. J. Skowroński, Warszawa 2007, s. 191.

     10. Berdahl podkreśla tę językową manierę o położeniu „na końcu świata”. Na stronie internetowej miejscowości Mödlareuth również pojawia się to wyrażenie.

     11. W miejscowości znajduje się muzeum. Informacja na stronie: http://moedlareuth.de (data dostępu: 08.08.2013). O miejscowości opowiada też film dokumentalny Stój! Granica. Śladami granicy wewnątrzniemieckiej Christiana Gierkego z roku 2005.

     12. V. Turner, Gry społeczne, pola i metafory. Symboliczne działanie w społeczeństwie, przeł. W. Usakiewicz, Kraków 2005.

 

Antykwariat - tania książka
Thomas H. Barczyk

Schreiben Sie uns Ihre Meinung!

Wir haben ein offenes Ohr

für Anregungen, Lob und natürlich auch Kritik.

Schreiben Sie uns, was Ihnen an Kulturmagazin Zarys gefällt und was wir in Zukunft noch besser machen können.


Napisz do nas i podziel się z nami swoją opinią o naszym piśmie.

Druckversion Druckversion | Sitemap
© Magazyn Kulturalny Zarys - Kulturmagazin Zarys