Fot. Joachim Milde

Ryszard Twardoń

Frankfurt am Main 2013

Zobaczyłem miasto, które znałem tylko z widokówek i z okna mojego samochodu. Miasto kontrastów, zamierzchłych i futurystycznych kształtów, zaspanych dziedzińców i rozłożystych gwarnych placów. Zupełnie inne od tego, co przemyciły do głowy media i wbrew temu, co utwierdzili krytycy wysokości i nowoczesności: zamieszkałe i małe może harmonijnie spleść się z wysokim i przyszłym.
 
Wszystko garnie się tutaj do siebie i przymila odmiennością wyrazu, tworząc powiązane ze sobą urbanistyczno-finansowe polis; wszystko żyje dla siebie i jednocześnie odrywa, unosząc się do innej przestrzeni i odleglejszej jeszcze przyszłości. Przeglądam się w twarzy miasta o niezwykłej różnorodności kształtu, struktury i strzelistości przypominającej Nowy Jork bądź Dubaj.
 
Stworzone ze szkła, z aluminium oraz z woli mocy frankfurckie wysokościowce, głównie banki, ubezpieczalnie i korporacje, ogarniają pośrodku rozłożysty budynek osiemnastowiecznej opery, która co wieczór ariami Don Giovanniego uwodzi zakochane pary. U ich potężnych stóp gdzieniegdzie rozsypuje się zieleń przypominający las braci Grimmów.
 
Co tu ukrywać: ponaddwustumetrowe niebotyczne wieżowce wywołują w nas uczucie podziwu, lęku, ale i zazdrości: jednonożne i wiotkie olbrzymy czerpiące swą prawdziwą egzystencję z ogromu nieba. Choć przykute do ziemi, zarazem napowietrzne i ulotne – istoty bliższe chmurom i nieśmiertelności.
 
W tym wszystkim moja zdziwiona i stale zadarta do góry głowa.

Antykwariat - tania książka
Thomas H. Barczyk

Schreiben Sie uns Ihre Meinung!

Wir haben ein offenes Ohr

für Anregungen, Lob und natürlich auch Kritik.

Schreiben Sie uns, was Ihnen an Kulturmagazin Zarys gefällt und was wir in Zukunft noch besser machen können.


Napisz do nas i podziel się z nami swoją opinią o naszym piśmie.

Druckversion Druckversion | Sitemap
© Magazyn Kulturalny Zarys - Kulturmagazin Zarys